Dominikana Wyspa Słońca!

Dominikana Wyspa Słońca!

Wielu ludzi pytało „Dlaczego właśnie Dominikana?”. Od niepamiętnych czasów, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką uwielbiałam oglądać przewodniki, zdjęcia, zbierałam jakieś wycinki z gazet - wtedy wyspa nie była jeszcze tak popularna. Z początku było to dla mnie marzenie, które wydawało się niemożliwe do zrealizowania. Z biegiem lat byłam coraz bliżej - w końcu dostałam szansę od życia na zobaczenie tego pięknego zakątka świata. Jestem żywym dowodem na to, że jeżeli czegoś bardzo się pragnie to w końcu uda się to spełnić! Dominikanę odwiedziłam w zeszłym sierpniu. W samolocie czułam się naprawdę dobrze, choć była to moja pierwsza podróż tym środkiem transportu. Teraz już wiem, że naprawdę nie ma się czego bać! Lot trwał prawie 11 godzin, ale widok, który po tym czasie zaczął wynurzać się przed Nami był tego warty.

Piękna zielona wyspa - z początku maleńka, potem coraz to większa. Dech zaparło mi w piersiach - w końcu po tylu latach spełniło się moje największe marzenie, a ja ciągle w to nie mogę uwierzyć! Wychodząc z samolotu nagle poczułam ogromny przypływ gorącego, upalnego powietrza. Powiem szczerze, że potrzeba kilka dni na zaaklimatyzowanie się, bo z początku ciężko się oddycha i trudno się przyzwyczaić. Moim zdaniem temperatura odczuwalna przekroczyła znacznie 40oC. Klimat Dominikański znacznie różni się od naszego - stąd taka różnica w temperaturze odczuwalnej. Wygląd lotniska bardzo mnie zaskoczył, ale to trzeba samemu zobaczyć, więc tutaj nie uchylę rąbka tajemnicy, niech to będzie niespodzianka, która zachęci do odwiedzenia wyspy. Jedno jest pewne - takiego lotniska nigdzie nie widzieliście! :) W trakcie drogi z lotniska do hotelu mijaliśmy malutkie domki okryte strzechą, piękną i bujną przyrodę oraz ogromne pola trzciny cukrowej.

Kraj jest bardzo biedny, ale ludzie są naprawdę szczęśliwi. Radość mają wypisaną na twarzy, gdyż śmieją się praktycznie przez cały czas. Styl życia Dominikańczyków to wieczna „ Hasta Maniana”, czyli „do jutra”. Żyją dniem codziennym. Myślę, że to właśnie mieszkańcy tej uroczej wyspy przyczynili się w jakimś stopniu do tego, że jest tak często wybierana przez turystów. Ten optymizm udziela się każdemu kto przybędzie na Dominikanę, dzięki temu możemy zapomnieć o wszystkich problemach, kłopotach i poczuć się chociaż na chwilę jak w innym świecie. Codzienne pozdrowienie to „Hola” (wymawiane „Olaaa”). I trzeba się przyzwyczaić, że tu każdy wita się z każdym, nie zważając na to czy się znamy czy też nie. Dojechaliśmy do Naszego hotelu (all inclusive)- nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ujrzałam piękny pałac - czułam się jak księżniczka w bajce. Spełniło się moje marzenie z dzieciństwa - każda dziewczynka marzyła kiedyś żeby być księżniczką.

W recepcji przywitał Nas bardzo miły i młody recepcjonista słowami „Dzień dobry! Jak się masz?”. Zrobiło mi się naprawdę miło! Jak się później okazało - to wszystko, co umiał powiedzieć po polsku, ale mimo tego czuliśmy się naprawdę dobrze :) Przy recepcji dostaliśmy powitalne drinki i bransoletki na ręce (dzięki Temu wiadomo było, z jakiego hotelu jesteśmy). Po ekspresowym zameldowaniu zostaliśmy zaprowadzeni do Naszego pokoju. W pięknym, dużym i czystym pokoju czekały na Nas powitalne prezenty, barki wypełnione po brzegi napojami i słodkościami. I właśnie w tej chwili zaczęły się prawdziwe wakacje marzeń. Z początku było ciężko przestawić się na czas Dominikański, ale w końcu człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja. Czas leciał strasznie szybko. Miałam tylko 11 dni - 11 dni, na które czekałam tyle lat. Chciałam tak wiele z zobaczyć. Spędzaliśmy czas na plaży podziwiając piękne zachody słońca i wsłuchując się w szum fal. Największą atrakcją były codzienne show time. Każdego wieczoru inny pokaz z udziałem animatorów. Po zakończeniu wszyscy tańczyli hotelowy taniec stylem Merengue - naprawdę świetna zabawa.

Dominikana to bardzo roztańczony i rozśpiewany kraj. Tubylcy idąc do pracy głośno śpiewają, tańczą w każdej wolnej chwili. Na długo pozostaną mi w pamięci te noce ;) Znaleźliśmy również czas na zwiedzanie. Odwiedziliśmy słynny Manati Park, który zaskoczył Nas ilością zwierząt i pokazami, w których brały udział delfiny, papugi i inne zwierzęta. W tym Parku też mieliśmy dość nieprzyjemną sytuacje. Otóż zostawiliśmy aparat w barze, gdzie piliśmy kawę. Wróciliśmy się po około godziny, aparatu już nie było, ale ku naszemu zdziwieniu barman do Nas podszedł i oddał aparat - naprawdę wielki szacunek za uczciwość. Tu nawet nie chodziło o sam aparat, ale o zdjęcia - bo wspomnienia są najcenniejsze. Byliśmy również kilka razy na Targu Dominikańskim, który znajdował się na plaży, jakieś pół godzinki spacerkiem od Naszego hotelu. Czasem płynęło się taksówką - na Dominikanie motorówki spełniają tę rolę :) To właśnie na targu tak naprawdę można poznać prawdziwy styl życia Dominikańczyków. Walczą o każdego klienta. Wybraliśmy się również na quady , które chyba najlepiej wspominam z wszystkim wycieczek ;) Szybka jazda brzegiem morza, wśród zielonych lasów i pięknej przyrody - to jest to, co każdy człowiek lubiący poczuć lekką nutkę adrenaliny powinien przeżyć. Błogie leniuchowanie na plaży, kąpiele w pięknym, gorącym i błękitnym oceanie sprawiły, że to miejsce było dla Nas niczym raj na ziemi. Godzinami mogłam siedzieć na plaży pod palmą i wpatrywać się w te wspaniałe widoki, które kiedyś widziałam tylko w filmach i na pocztówkach. Bardzo trudno było Nam pożegnać się z Dominikaną, z tymi wszystkimi ludźmi, którzy Nas tak ciepło i serdecznie przyjęli - łzy same płynęły do oczu. Każdemu z całego serca polecam to magiczne miejsce na wypoczynek i wakacje - miejsce jak ze snów.
 

Dodano: 2015-01-07 - Autor: Paulina Pietrusik - Kategoria: Relacje klientów

Komentarze

Infolinia
801 000 515

Dla tel. komórkowych
733 730 70042 632 04 64

Obsługa klienta

poniedziałek - piątek: 9:00 - 21:00

sobota: 10:00 - 20:00

niedziela: 12:00 - 20:00

 

Content